
Kim byÅ‚ SÅ‚uga Boży Bogdan JaÅ„ski? Warto tu przytoczyć sÅ‚owa wybitnego dziaÅ‚acza spoÅ‚ecznego XIX wieku, Jana Koźmiana: „Historia JaÅ„skiego jest podobna do historii wszystkich bohaterów KoÅ›cioÅ‚a. Å»yÅ‚ krótko, wiele cierpiaÅ‚, wiele kochaÅ‚. BłądziÅ‚ z dobrÄ… wiarÄ…, dopóki siÄ™ nie opamiÄ™taÅ‚, a wtedy od razu oczyÅ›ciÅ‚ siÄ™ pokornym i odważnym przyznaniem. Wiele umiaÅ‚, ale tylko mÄ…drość Bożą ceniÅ‚”. RzeczywiÅ›cie 33 lata życia Bogdana JaÅ„skiego (1807-1840), to co prawda bardzo niewiele, ale zarazem to historia niezwykle intensywna i barwna. Urodzony na Mazowszu, a dokÅ‚adnie na Ziemi PÅ‚ockiej, w czasie studiów ekonomicznych na Uniwersytecie Warszawskim odszedÅ‚ od katolickich praktyk religijnych, a z czasem caÅ‚kowicie straciÅ‚ wiarÄ™ w Boga i uwierzyÅ‚ w prÄ…dy myÅ›lowe swojej epoki. Wygrawszy konkurs politechniczny wyjechaÅ‚ na stypendium naukowe do Francji, Anglii i Niemiec. PrzebywajÄ…c w Paryżu pogłębiÅ‚ swoje przekonania oÅ›wieceniowe, a jednoczeÅ›nie pogrążyÅ‚ siÄ™ jeszcze bardziej moralnie, „topiÄ…c swoje smutki i rozterki w pijatykach i domach publicznych”. W czasie powstania listopadowego byÅ‚ tajnym emisariuszem i przedstawicielem RzÄ…du Tymczasowego na Zachodzie, starajÄ…c siÄ™ zwrócić uwagÄ™ tamtejszych spoÅ‚eczeÅ„stw i wÅ‚adz cywilnych na sytuacjÄ™ Polski pod rozbiorami. Ta dziaÅ‚alność postawiÅ‚a pod znakiem zapytania jego bezpieczeÅ„stwo w sytuacji powrotu do kraju, a widzÄ…c tÅ‚umy uchodźców popowstaniowych zaczÄ…Å‚ im pomagać na wszelkie sposoby i zdecydowaÅ‚ siÄ™ na dobrowolne wygnanie. W miÄ™dzyczasie zwiÄ…zaÅ‚ siÄ™ z modnym podówczas ruchem saint-simonistycznym, gÅ‚oszÄ…cym „nowy i sprawiedliwy” porzÄ…dek spoÅ‚eczny, co akurat bardzo odpowiadaÅ‚o staÅ‚ym „wzdychaniom [JaÅ„skiego] ku prawdzie, ku powszechnemu dobru”. BÄ™dÄ…c bardzo czynnym saint-simonistÄ…, powróciÅ‚ do idei Absolutu i zaczÄ…Å‚ poprawÄ™ moralnÄ… swojego postÄ™powania. Refleksja intelektualna z czasem zaowocowaÅ‚a powrotem do chrzeÅ›cijaÅ„skiej koncepcji Boga oraz do przyjÄ™cia dogmatów i nauczania KoÅ›cioÅ‚a Katolickiego. Dużą pomocÄ… w tym procesie byÅ‚y kontakty z wybitnymi przedstawicielami odrodzenia katolickiego we Francji, a także z czoÅ‚owymi postaciami Wielkiej Emigracji, jak chociażby Adam Mickiewicz. JaÅ„ski tÅ‚umaczyÅ‚ bowiem na francuski „Konrada Wallenroda” oraz współpracowaÅ‚ przy przekÅ‚adzie „Pana Tadeusza”. ByÅ‚ też redaktorem „Pielgrzyma Polskiego”. Jednak potrzebowaÅ‚ kolejnych dwóch lat, by wreszcie uklÄ™knąć u kratek konfesjonaÅ‚u i po dÅ‚ugiej, 48-dniowej, spowiedzi otrzymać rozgrzeszenie. I tak Paryż, który byÅ‚ Å›wiadkiem jego niewiary i niemoralnoÅ›ci, staÅ‚ siÄ™ także Å›wiadkiem jego duchowego zmartwychwstania i przykÅ‚adnego życia wiary, nadziei i miÅ‚oÅ›ci. OdtÄ…d caÅ‚e jego życie zostaje poÅ›wiÄ™cone sÅ‚użbie Bogu i ludziom. Poeta emigracyjny, Stefan Witwicki, naoczny Å›wiadek dziaÅ‚alnoÅ›ci JaÅ„skiego, tak pisaÅ‚ o nim w „Wieczorach pielgrzyma”: „Nawrócony, nawracaÅ‚ żarliwie drugich. SÅ‚odyczÄ… i dobrociÄ… swojÄ… rzadkÄ… wszystkich sobie ujmowaÅ‚, naukÄ… i niepospolitÄ… w rzeczach KoÅ›cioÅ‚a biegÅ‚oÅ›ciÄ… oÅ›wiecaÅ‚, pobożnym i przykÅ‚adnym życiem budowaÅ‚. Gdyby kiedyÅ› historia naszej emigracji miaÅ‚a być dobrze skreÅ›lona, JaÅ„ski, acz dziÅ› nieznany prawie, ważne i piÄ™kne zajÄ…Å‚by w niej miejsce. WpÅ‚ynÄ…Å‚ on tu wiÄ™cej może niż ktokolwiek na umysÅ‚y i serca mÅ‚odzieży, zwracajÄ…c jÄ… do miÅ‚oÅ›ci Boga, do dobrych obyczajów, do Å›wiÄ™tej wiary katolickiej. DziaÅ‚ania jego apostolskie bywaÅ‚y tym skuteczniejsze, że znaÅ‚ z doÅ›wiadczenia Å›cieżki błędu, sam je wprzód przebiegajÄ…c”. Natomiast inny dziaÅ‚acz Wielkiej Emigracji, Walery WielogÅ‚owski, postrzegaÅ‚ JaÅ„skiego w nastÄ™pujÄ…cy sposób: “KrzÄ…taÅ‚ siÄ™, aby drugich z kaÅ‚uży wyciÄ…gnąć, i wszystkie siÅ‚y swoje umysÅ‚owe, uczuciowe i fizyczne temu jedynemu celowi poÅ›wiÄ™ciÅ‚. Wszystkich do wiary pociÄ…gaÅ‚, namawiaÅ‚, zaklinaÅ‚. TrawiÅ‚ siÄ™ w zabiegach, pracowaÅ‚ nad siÅ‚y, wytrwaÅ‚, zwyciężyÅ‚ trudnoÅ›ci; ale kosztem wÅ‚asnego zdrowia i życia. Wszystko i caÅ‚ego siebie dla Boga i dla Prawdy Bożej w Polsce poÅ›wiÄ™cajÄ…c, byÅ‚ już w koÅ„cu jak pelikan, który nie mogÄ…c żywić inaczej swe dzieci, piersi swe rozrywa i wÅ‚asnymi pÅ‚ucami je karmi... ByÅ‚em sam Å›wiadkiem, jak ten niepojÄ™ty czÅ‚owiek, przestawszy już żyć dla siebie, dogorywaÅ‚ na ofiarnym stole miÅ‚oÅ›ci Boga i bliźniego; a przecież ostatnim tchnieniem rozżarzaÅ‚ Å›wiÄ™ty pÅ‚omieÅ„ wiary. Ale w koÅ„cu zerwaÅ‚ go anioÅ‚ jak owoc dojrzaÅ‚y i jako pierwociny z urodzajnego drzewa katolickiej myÅ›li zaniósÅ‚ od Polski w dani przez tron Zbawiciela”. Zanim jednak JaÅ„ski oddaÅ‚ ducha Bogu, w ÅšrodÄ™ PopielcowÄ…, 17 lutego 1836 roku, zaÅ‚ożyÅ‚ w Paryżu tzw. „Domek”, czyli wspólnotÄ™ życia i pracy, która staÅ‚a siÄ™ zalążkiem Zgromadzenia ZmartwychwstaÅ„ców. ZmarÅ‚ w opinii Å›wiÄ™toÅ›ci 2 lipca 1840 roku w Rzymie, dokÄ…d wczeÅ›niej wysÅ‚aÅ‚ swoich uczniów, by przygotowywali siÄ™ do Å›wiÄ™ceÅ„ kapÅ‚aÅ„skich i byli nieoficjalnÄ… „ambasadÄ… polskÄ…” przy Stolicy ÅšwiÄ™tej. Jego doczesne szczÄ…tki spoczywajÄ… w koÅ›ciele Domu Generalnego ZmartwychwstaÅ„ców w Rzymie.
19 maja 2005 roku, po przeprowadzeniu dochodzenia wstępnego i uzyskaniu wszystkich wymaganych prawem zezwoleń (m.in. zezwolenia na zmianę kompetencji miejsca, albowiem zazwyczaj proces beatyfikacyjny jest prowadzony w diecezji, na terenie której zmarł kandydat na ołtarze), J. Eks. Ks. Bp Stanisław Wielgus, Biskup Płocki, otworzył w Płocku właśnie (czyli w diecezji pochodzenia Sługi Bożego) dochodzenie diecezjalne w ramach procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego. Po obecnym zamknięciu tego dochodzenia, wszelka dokumentacja procesowa będzie przekazana do watykańskiej Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, w której zostanie przygotowane tzw. Positio czyli krytyczna biografia Sługi Bożego ze szczególnym uwzględnieniem praktyowania przez niego cnót chrześcijańskich. Niezależnie od tego postępowania, wymagany jest jeden cud, zatwierdzony przez Stolicę Świętą, by można było dokonać beatyfikacji.
Zakończenie etapu diecezjalnego w tym procesie beatyfikacyjnym zbiega się zarazem z 60. rocznicą powstania Polskiej Prowincji Zmartwychwstańców. Pierwsi zmartwychwstańcy bardzo chcieli pracować na ziemiach polskich, lecz nie było to możliwe aż do roku 1880, kiedy to otrzymali pozwolenie władz austriackich na otworzenie placówki we Lwowie. Potem przyszedł Kraków (1884). Jednakże granice zaboru rosyjskiego i zaboru pruskiego były dla nich zamknięte. Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku zmartwychwstańcy przyszli do Polski i otworzyli kolejne placówki, podlegające jurysdykcji Zarządu Generalnego w Rzymie. Wreszcie, po II wojnie światowej, 27 marca 1948 roku, została ustanowiona niezależna administracyjnie Prowincja Polska, która po sześćdziesięciu latach istnienia skupia w sobie domy zakonne Zgromadzenia w Polsce, Australii, Austrii, Bułgarii, Niemczech, Słowacji, Ukrainie, Włoszech i Jerozolimie.
źródło: http://www.zmartwychwstancy.pl/
|